23. Ut videam! (25 grudnia 1974 r.)

Ten krótki tekst pochodzi ze spotkania w Villa Tevere, w Boże Narodzenie 1974 roku, krótko przed jedenastą rano.

Świat jest pogrążony w chaosie, podobnie jak Kościół. Być może świat jest taki, jaki jest, ponieważ Kościół jest taki, jaki jest… Chciałbym, aby w centrum waszych serc znalazło się wołanie tego niewidomego z Ewangelii1, by sprawiło, że będziemy widzieć rzeczy tego świata z pewnością, z jasnością. Aby to uczynić, musicie jedynie być posłuszni temu, co zostało wam nakazane, podążając za wskazówkami danymi wam przez Dyrektorów.

Mów wiele razy do Pana, szukając Jego obecności: Domine, ut videam! Panie, spraw, abym przejrzał! Ut videamus: abyśmy jasno zobaczyli rzeczy w tego rodzaju rewolucji, która nie jest rewolucją: jest czymś szatańskim… Z każdym dniem coraz bardziej kochajmy Kościół, Papieża — jakże piękny tytuł: Rzymski Pontifex2 — i z każdym dniem coraz bardziej kochajmy to wszystko, czego nauczył nas Chrystus Jezus w latach swojej pielgrzymki na ziemi.

Miejcie wiele miłości do Najświętszej Trójcy. Miej nieustanną miłość do Matki Bożej, wzywając Ją wiele razy. To jedyny sposób, aby postępować dobrze. Nie oddzielajcie Józefa od Jezusa i Maryi, ponieważ Pan zjednoczył ich w cudowny sposób. A potem każdy do swoich obowiązków, każdy do swojej pracy, która jest modlitwą. Każda chwila jest modlitwą. Praca, jeśli wykonujemy ją we właściwym porządku, nie odrywa naszego umysłu od Boga. Wzmacnia nasze pragnienie czynienia wszystkiego dla Niego, życia dla Niego, z Nim, w Nim…

Powiem wam to, co zawsze wam mówiłem, ponieważ prawda jest tylko jedna. Bóg jest w naszych sercach. Wziął w posiadanie naszą duszę w stanie łaski i tam możemy Go szukać; nie tylko w Tabernakulum, gdzie wiemy, że On jest — uczyńmy wyraźny akt wiary — prawdziwie, ze Swoim Ciałem, ze Swoją Krwią, ze Swoją Duszą i ze Swoją Bóstwem, Syn Maryi, Ten, który pracował w Nazarecie i urodził się w Betlejem, Ten, który umarł na Kalwarii, Ten, który zmartwychwstał. Ten, który przyszedł na ziemię i tyle wycierpiał dla nas z miłości. Czy to wam nic nie mówi, moje dzieci? Miłość! Nasze życie musi być życiem Miłości. Naszym protestem musi być miłość, odpowiadanie aktem miłości na wszystko, co jest bez miłości, co jest brakiem miłości.

Pan popycha Dzieło do przodu. Tak wiele powołań na całym świecie! Mam nadzieję na wiele powołań we Włoszech w tym roku, jak i wszędzie indziej, ale to zależy w dużej mierze od was i ode mnie, czy żyjemy życiem wiary, czy jesteśmy w stałym kontakcie — jak właśnie powiedziałem — z Jezusem, Maryją i Józefem.

Moje dzieci, wydaje się wam, że jestem poważny, ale tak nie jest. Jestem tylko trochę zmęczony.

Niech każdy z nas powie za siebie i za innych: Domine, ut videam! Panie, spraw, abym przejrzał. Abym przejrzał oczyma duszy, oczyma wiary, oczyma posłuszeństwa, oczyma czystości mojego życia. Obym dzięki mojej inteligencji mógł bronić Pana w każdym zakątku świata, ponieważ w każdym zakątku ma miejsce bunt mający na celu wypędzenie Chrystusa, nawet z Jego domu.

Diabeł istnieje i ciężko pracuje. Diabeł jest szczególnie zdeterminowany, aby zniszczyć Kościół i ukraść nasze dusze, aby odwrócić nas od naszej Bożej drogi, od bycia chrześcijanami, którzy chcą żyć jako chrześcijanie. Wy i ja musimy walczyć, dzieci, każdego dnia, aż do ostatniego dnia naszego życia! Kto tego nie czyni, nie tylko poczuje w głębi duszy krzyk, który przypomina mu, że jest tchórzem — Domine, ut videam, ut videamus, ut videant; modlę się za wszystkich, czyńcie to samo dla siebie — ale także zrozumie, że uczyni siebie nieszczęśliwym i uczyni innych nieszczęśliwymi. Każdy jest zobowiązany do przekazywania wszystkim wsparcia dobrego ducha; a jeżeli ma złego ducha, przekaże zatrutą krew, krew, której nie powinna do nas docierać.

Ojcze, płakałeś? Trochę, bo wszyscy ludzie czasem płaczą. Nie wstydź się płakać, bo tylko zwierzęta nie płaczą. Nie wstydźcie się kochać. Musimy kochać się nawzajem całym sercem, stawiając między nami Serce Chrystusa i Najsłodsze Serce Najświętszej Maryi Panny. I tak nie ma lęku. Kochać się dobrze, traktować się serdecznie, niech nikt nie odczuwa samotności!

Moje dzieci, kochajcie wszystkich. Nikogo nie uważamy za złego. Ale to, co jest prawdą i było prawdą wczoraj i było prawdą dwadzieścia wieków temu, jest prawdą także teraz! To, co było fałszem, nie może stać się prawdą. To, co było przywarą, nie jest cnotą. Nie mogę powiedzieć inaczej. To wciąż jest przywara!

Moje dzieci, pomimo tego preludium, muszę wam jeszcze raz powiedzieć, abyście byli radośni. Ojciec jest bardzo szczęśliwy i chce, aby jego córki i synowie na całym świecie byli bardzo szczęśliwi. Nalegam, wzywajcie w waszych sercach, nieustannie z nią obcując, tę „trójcę ziemską”, Jezusa, Maryję i Józefa, obyśmy mogli być blisko ich trojga, a wszystkie rzeczy tego świata i wszystkie oszustwa szatana wtedy zostaną przezwyciężone. W ten sposób każdy z nas pomoże wszystkim, którzy są częścią tej wielkiej rodziny Opus Dei, która jest rodziną pracującą. Ci, którzy nie pracują, powinni zdać sobie sprawę, że nie zachowują się dobrze… Praca, która jest nie tylko ludzka — jesteśmy ludźmi, to musi być praca ludzka — ale też jest pracą nadprzyrodzoną, ponieważ nigdy nie brakuje nam obecności Boga, kontaktu z Bogiem, rozmowy z Bogiem. Wraz ze świętym Pawłem powiedzielibyśmy, że nasza rozmowa jest w niebie.

Moje dzieci, Ojciec jest zadowolony. Ojciec ma serce i dziękuje Panu Bogu za to, że mu je dał. Dzięki temu mogę was kochać i kocham was — wiedzcie o tym — z całego serca. Złączmy się wszyscy w odmawianiu aktów strzelistych: Domine, ut videam, aby każdy przejrzał. Ut videamus, pamiętajmy, by prosić za innymi, by przejrzeli. Ut videant! Prośmy o to Boże światło dla wszystkich dusz bez wyjątku.

Przypisy
1

Por. Łk 18, 41.

2

W hiszpańskim oryginale: Romano Pontifice.

Odniesienia do Pisma Świętego
Ten rozdział w innym języku